BUENOS AIRES – Prezydent Paragwaju okrzyknął w zeszłym tygodniu nalot na obóz partyzancki jako udaną operację, w której zginęło dwóch bojowników.

Ale w ciągu kilku dni rząd próbował się wytłumaczyć. Dwie osoby, które zabił, były w rzeczywistości młodymi dziewczynami – w wieku 11 i 12 lat – które odwiedzały obóz z Argentyny. To objawienie wywołało międzynarodowe oburzenie.

Obecnie były wiceprezydent jest zakładnikiem czegoś, co według śledczych mogło być odwetem przeprowadzonym przez marksistowską grupę partyzancką.

Te dwa wydarzenia nagle podniosły stawkę trwającego od lat konfliktu między rządem Paragwaju a Paragwajską Armią Ludową, niewielkim ruchem partyzanckim, który zyskał niewielką przyczepność, próbując obalić państwo.

„To jest wojna” – powiedział minister spraw wewnętrznych Euclides Acevedo na konferencji prasowej w czwartek rano.

Porwanie Óscara Denisa Sáncheza, byłego wiceprezydenta, miało miejsce w środę około 20 mil od miejsca, w którym siły rządowe zabiły dwie dziewczyny podczas nalotu 2 września na obóz bojowników rebeliantów.

Prezydent Mario Abdo Benitez udał się w zeszłym tygodniu do odległego obszaru na północnym wschodzie kraju, aby pochwalić operację jako zamach stanu wywiadu, który zadał wielki cios powstańcom, znanym jako EPP.

Federico González, minister spraw międzynarodowych, powiedział dziennikarzom krótko po nalocie, że grupa około 12 bojowników uciekła z obozu po „szybkiej operacji” i że dwie bojowniczki zostały zabite.

Ale w ciągu kilku dni ta relacja wywołała reakcję po tym, jak stało się jasne, że rzekomo polegli bojownicy to w rzeczywistości dwie młode dziewczyny z Argentyny, które odwiedzały swoich ojców w obozie.

Od tego czasu rząd wielokrotnie zmieniał swoją wersję tego, co działo się w obliczu narastającej krytyki w Paragwaju i Argentynie.

Zdjęcia zmarłych dziewcząt w mundurach wojskowych zostały opublikowane w lokalnej prasie. Urzędnicy powiedzieli, że szybko pochowali ciała, postępując zgodnie z protokołem zaprojektowanym w celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Powiedzieli również, że spalili mundury wojskowe, które miały nosić dziewczęta, ale dopiero po tym, jak lekarz sądowy stwierdził, że dziewczęta wydawały się być nastolatkami.

Urzędnicy w Paragwaju sprawdzili odciski palców dziewcząt w krajowej bazie danych, ale nie znaleźli dopasowania. To skłoniło ich do zwrócenia się o pomoc do rządu argentyńskiego w celu ustalenia, kto został zabity.

Gdy ujawniono ich tożsamość, rodziny dziewcząt i rząd Argentyny zareagowały oburzeniem.

„Nie można uwierzyć, że ci, którzy byli świadkami tych wydarzeń, nie zauważyli młodego wieku dziewcząt” – mówi Ministerstwo Spraw Zagranicznych Argentyny powiedział w oświadczeniu.

Krewni oskarżyli armię Paragwaju o pospieszne zakopywanie ciał w celu ukrycia tego, co się stało. Organizacja Narodów Zjednoczonych i rząd Argentyny naciskają teraz na administrację pana Abdo, aby przeprowadziła dokładne dochodzenie.

Dwie dziewczyny zostały zidentyfikowane jako María del Carmen Villalba (11 lat) i Lilian Mariana Villalba (12 lat). Krewni powiedzieli, że obie przyjechały do ​​Paragwaju w listopadzie ubiegłego roku, aby spędzić trochę czasu z ojcami.

Myrian Viviana Villalba, matka Lilian, powiedziała, że ​​dziewczęta planują wrócić do Argentyny w marcu, aby rozpocząć rok szkolny, ale utknęły w Paragwaju, kiedy oba kraje zamknęły swoje granice, gdy koronawirus zaczął rozprzestrzeniać się w Ameryce Południowej.

Pani Villalba powiedziała, że ​​obie dziewczyny miały ojców w EPP, ale odmówiła identyfikacji mężczyzn, mówiąc tylko, że same dziewczyny nie były bojownikami. Powiedziała, że ​​kilku członków rodziny pani Villalba – w tym brat i siostra – jest liderami grupy. Urzędnicy w Paragwaju twierdzą, że EPL rekrutuje bojowników w sąsiedniej Argentynie.

Gdy pojawiły się pytania dotyczące nalotu, urzędnicy w Paragwaju ekshumowali dwa ciała w zeszły weekend i przetransportowali je z odległego miasta Yby Yaú do stolicy Asunción, oddalonej o prawie 200 mil.

Daisy Irala, prawniczka z Asunción, która reprezentuje rodziny dziewcząt, powiedziała, że ​​sędzia odmówił jej, jej krewnych lub argentyńskiego dyplomaty, aby byli świadkami oględzin ciał po ich ekshumacji. Władze w Paragwaju przekazały szczątki członkowi rodziny po zakończeniu badania.

„Zrobili show dla mediów, aby uniknąć wyjaśnienia tego, co zrobili” – powiedziała Villalba o urzędnikach rządowych w Paragwaju. „Myśleli, że nasze rodziny nigdy nie zażądają zwrotu ciał”.

Pani Villalba dodała, że ​​widziała zdjęcia ciał ze śladami oparzeń i innymi ranami, które doprowadziły ją i innych członków rodziny do przekonania, że ​​dziewczynki były torturowane, zanim zostały zabite.

„To były egzekucje pozasądowe” – powiedziała pani Irala. „To zbrodnie przeciwko ludzkości”.

Paragwajscy lekarze orzecznicy stwierdzili, że nie znaleźli żadnych śladów tortur na ciałach. Minister spraw międzynarodowych González nazwał zarzut tortur „całkowicie fałszywym”.

Grupa znanych argentyńskich specjalistów medycyny sądowej ma podróżować do Paragwaju w ciągu najbliższych dwóch tygodni, aby zbadać ciała w poszukiwaniu wskazówek dotyczących ostatnich chwil dziewcząt.

Jan Jarab, komisarz ONZ ds. Praw człowieka, który koncentruje się na Ameryce Południowej, wezwał Paragwaj do przeprowadzenia „szybkiego i bezstronnego” śledztwa w sprawie zabójstw. „To bardzo poważny przypadek, w wyniku którego zginęły dwie dziewczyny, które państwo ma obowiązek chronić” – mówi Jarab powiedział w oświadczeniu.

Wydarzenia te zwróciły uwagę na jedną z kilku ostatnich grup powstańczych w Ameryce Południowej. EPL nie przyciągnęła uwagi międzynarodowej, odkąd zaczęła przeprowadzać ataki w 2008 roku, próbując stworzyć komunistyczne państwo w Paragwaju, jednym z najbardziej niesprawiedliwych krajów na świecie.

Abdo uczynił wyeliminowanie grupy partyzanckiej, która porywała cywili dla okupu i przeprowadzała ataki na siły bezpieczeństwa, za priorytet swojej administracji.

Kilku przywódców EPP, która liczy około 100 członków, zginęło w walce lub jest w areszcie. Bojownicy EPL mają co najmniej dwóch innych zakładników: funkcjonariusza policji i farmera, którzy zostali uprowadzeni w 2014 i 2016 roku.

Pan González powiedział w środowym wywiadzie, że EPL używa nieletnich jako ludzkich tarcz i że przynajmniej jedna z dziewcząt wystrzeliła z broni do sił Paragwaju podczas nalotu. Rząd Paragwaju złożył skargę karną przeciwko grupie rebeliantów, oskarżając ją o wykorzystywanie dzieci do działań przestępczych.

„Wszyscy rodzice, kiedy widzą, że ich dziecko jest w niebezpieczeństwie, stawiają się przed nim, aby je chronić, to jest reakcja, która przychodzi naturalnie” – powiedział. „Ale w tym przypadku jest zupełnie odwrotnie”.

Porwanie 74-letniego Denisa, byłego wiceprezydenta, podniosło w środę stawkę w konflikcie. Pan Denis był wiceprezydentem kraju przez około rok, kończąc urząd w sierpniu 2013 r., A wcześniej służył w Senacie i jako gubernator. Porwano również pracownika pana Denisa.

EPL nie przyznała się do uprowadzenia, ale władze oświadczyły, że znalazły broszury dla jednej z jej brygad w samochodzie pana Denisa poza jego domem. „Wszystko wskazuje na to, że przeprowadziła to EPL” – powiedział w czwartek González.

Córki pana Denisa błagały jego porywaczy w tym tygodniu, mówiąc, że ich ojciec cierpi na kilka przewlekłych schorzeń, w tym cukrzycę i nadciśnienie, i musi codziennie zażywać lekarstwa.

Podczas gdy porwanie pana Denisa odwróciło uwagę od początkowej operacji przeciwko EPP i jej wyniku, Oscar Ayala, sekretarz wykonawczy Codehupy, sieci grup praw człowieka w Paragwaju, powiedział, że nadal ważne jest ustalenie, w jaki sposób dziewczęta zostali zabici.

Pan Ayala powiedział, że grupy zajmujące się prawami człowieka od dawna utrzymują, że wojskowa grupa zadaniowa, która została utworzona w celu zwalczania EPL, jest niezgodna z konstytucją, ponieważ wykonuje misję, za którą powinny odpowiadać lokalne organy ścigania.

„Ludzie mówią, że próbują ukryć sprawę” – powiedział Ayala. „Uważamy, że istnieją elementy wspierające ten pomysł”.