Billie Eilish chce, żebyś wiedział, że rządzi, jest na tyle zuchwała i pewna siebie, że porzuciła figlarny wizerunek, który pomógł jej zdobyć świat fanów na rzecz czegoś bardziej… dorosłego.

W tym miesiącu wampirzyca na okładce brytyjskiego Vogue’a, portretu zręcznie wykonanej prowokacji. Piosenkarka zidentyfikowana niegdyś przez szok zielonych włosów stała się blond i pełna bomby, zamieniając swój firmowy dres na styl bardziej domme niż deb: różowy gorset Gucci i spódnica na spódniczkach Agent Provocateur, z dodatkiem lateksowych rękawiczek i legginsów.

Wybór należał do niej – napisał w czerwcowym numerze Edward Enninful, redaktor naczelny magazynu. „A co by było, gdyby, zastanawiała się, chciała pokazać więcej swojego ciała po raz pierwszy w historii o modzie?” Wspomina pan Enninful. „A gdyby chciała bawić się gorsetem i rozkoszować się estetyką pin-upów z połowy XX wieku, które zawsze kochała? Powiedziała, że ​​nadszedł czas na coś nowego.

W tym celu pani Eilish przyjęła zapuszczone w sklepach ozdoby kobiecego uroku, oferując aparatowi, bez widocznej ironii, ukłon w stronę syren złotego wieku Hollywood i niektórych z nowszych roczników: wśród nich Taylor Swift, Cardi B i Megan Thee Stallion.

A ona jest właścicielem swojego wyglądu. Ikona pozytywnego nastawienia do ciała, która kiedyś ukrywała swoje krągłości pod neonowymi dresami i bluzami, wydaje się, że już z tym wszystkim skończyła. „Chodzi mi o to, że mogę robić, co chcę” – powiedziała dziennikarce Laurie Snapes, po czym rozbroiła potencjalnych hejterów uderzeniem wyprzedzającym.

„Nagle jesteś hipokrytą, jeśli chcesz pokazać swoją skórę, jesteś łatwy i jesteś dziwką” – powiedziała pani Eilish w wywiadzie. „Odwróćmy to i bądźmy w tym upoważnieni. Pokazywanie swojego ciała i pokazywanie skóry – lub nie – nie powinno odbierać od Ciebie żadnego szacunku ”.

W rzeczy samej. „Jej odmowa była w tym jej agencją” – powiedziała Lucie Greene, prekursorka trendów i konsultantka ds. Marki. „W końcu, podobnie jak wielu jej rówieśników z pokolenia Z, Eilish ma wyrafinowane rozumienie języka wizualnego i reprezentacji. Zbudowała sobie zwolenników, aby pewnie obalać kody piękna. A ona przykłada się do tego z taką samą pewnością ”.

Mimo to niektórzy mogą zapytać jej agencję, pytając, czy w wieku 19 lat pani Eilish ma rozsądek lub bystrość, aby przetrwać ewentualne skutki uboczne. Weźmy pod uwagę Tavi Gevinson, blogerkę modową, która została pisarką i aktorką znaną niegdyś z nieporęcznych warstw i okularów babci. Pisząc niedawno w The Cut, pani Gevinson opisała robienie sesji zdjęciowej w wieku 18 lat. Poproszona, by pozować na łóżku, ubrała się w skąpy kombinezon, „dąsając się”, wspominała, „z mocno pomarszczonymi oczami i prostymi blond włosami”. Jasne, była chętna, by zepsuć swój wizerunek. I, jak napisała, „gdyby ktoś, kto tam był, powiedział mi, że cała konfiguracja to mój pomysł, uwierzyłabym mu”.

Pani Eilish wydaje się podobnie skłonna do przedstawiania swojej metamorfozy jako sprytnie bezczelnej, samostanowiącej aktualizacji. Niektórzy fani wiwatują. „Wygląda teraz tak samo niesamowicie, jak w zbyt dużym ubraniu” – powiedziała Karin Ann Trabelssie, 19-letnia studentka z Jeliny na Słowacji. Podobnie jak pani Eilish, kiedyś uniknęła analizy, ukrywając ramkę, którą opisała jako zakrzywioną, pod luźnymi koszulami i spodniami. Uradowana nowym wizerunkiem swojego idola, napisała: „Bardzo rzadko widzę, by ktoś o podobnym typie ciała do mnie robił coś takiego. To daje siłę ”.

Inni czują się zdradzeni. „Wcześniej: wyjątkowa, inna, sama w sobie” – napisał Stewin @jetztissesraus na Twitterze. „Po: mainstreamowe, wymienne, gładkie i dopracowane. Dlaczego?”

To pytanie musiało się pojawić. Na wcześniejszym etapie swojej kariery pani Eilish mogła rościć sobie pretensje do wyróżnienia jako jedyna w swoim rodzaju. Nalegała, żeby stylistka nie miała miejsca w jej życiu. „Mogłabym po prostu wyglądać tak, jakbyś wiedział co, wybierzesz moje ubrania, ktoś inny wymyśli moje zabiegi wideo, ktoś inny je wyreżyseruje, a ja nie będę miał z nimi nic wspólnego”. – powiedziała w profilu w The New York Times. „Ale ja nie jestem tego rodzaju osobą i nie jestem tego rodzaju artystą”.

Jednak w przypadku Vogue zaufała i chwalebnemu wizerunkowi całkowicie w zespole, którym, jak to się składa, kierowała Dena Giannini, dyrektorka stylu magazynu, przy udziale najlepszych projektantów szczebli, w tym Alessandro Michele z Gucci. Jej przemiana wydaje się sugerować, że pani Eilish jest obecnie zadowolona z porzucenia swojej dawnej indywidualnej postawy na rzecz fetyszowego wyglądu bomby, który wydawał się oklepany, gdy Madonna była dziewczynką. Jeśli jej ponowne odkrycie stwarza ryzyko, to stanie się tylko kolejnym stereotypem.