„Self Care”, powieść Leigh Stein, nie jest wcale kojąca.

Został on przedstawiony wydawcom jako „American Psycho” w uniwersum Goop ”. Ale zamiast „psychopatycznego mordercy” są „wszystkie te kobiety rywalizujące ze sobą w Internecie w imię feminizmu” – powiedziała pani Stein w rozmowie telefonicznej.

Wydana w czerwcu książka jest podsumowaniem całego kompleksu przemysłowego wellness i firm czerpiących z tego korzyści. Pani Stein ostro radzi sobie, szturchając wszystko, co jest niewygodne i przemilczane (lub jest powiedziane zbyt poważnie) w branży samoopieki.

Monetyzacja dbania o siebie, którą podejmuje pani Stein – pomyśl o tysiącletnich różowych szatach i popularnym hashtagu na Instagramie #selfcaresunday który prezentuje niezliczone rytuały piękna – skłonił psychologów do pytania: „Gdzie podziała się prawdziwa troska o siebie?”

To jedno z pytań stanowiących sedno powieści pani Stein o dwóch założycielkach Richual, „najbardziej integracyjnej platformy społecznościowej online dla kobiet, która ma kultywować praktykę dbania o siebie i zmieniać świat, zmieniając siebie”. Marin to pozytywny organizm, przeciwdziałający diecie, pracoholik, działający w liczbach członek zespołu. Devin to publiczna twarz marki skupiona na wyglądzie, lekko zaburzona jedzeniem i mająca obsesję na punkcie jogi.

Nieuchronnie postacie pani Stein budzą także inne sprzeczności dotyczące samoopieki. Na przykład pomysł, że nawet gdy młode kobiety rzekomo „dbają” o siebie, kupując rolki do twarzy, aplikacje do medytacji i maski na twarz, niekoniecznie czują się lepiej. Milenialsi uciekają dwa razy więcej na samoopiekę – przemysł o wartości 10 miliardów dolarów – w porównaniu z rodzicami z grupy Boomer, ale ich stan zdrowia niekoniecznie się poprawił. Wszystkie kobiety nadal mają wyższą częstość występowania lęku, depresji i zaburzeń odżywiania w porównaniu z mężczyznami, zgodnie z Kobiecy Instytut Badań Politycznych.

Jak mówi pani Stein, ironia polega na tym, że tytuł nawiązuje zarówno do narcyzmu, jak i paradoksu # selfcare.

Pani Stein rozmawiała z In Her Words o tym, czy istnieje coś takiego jak zbytnia troska o siebie, jej osobiste rozliczanie się z feminizmem oraz chęć dobrego wyglądu i dobrego samopoczucia.

Rozmowa została zredagowana dla przejrzystości.


Po co zajmować się branżą wellness? Dlaczego uznałeś to za podatny grunt pod powieść?

Uważam, że branża samoopieki naprawdę zmieniła się na branżę dietetyczną. Dziś to nie „schudnij 10 funtów za sezon bikini”. To: „Jak zdrowie twoich jelit? Czy wyeliminowałeś gluten? Jak wygląda Twoja rutyna higieny snu? ” To nowy przekaz dotyczący starego problemu: „jesteś kobietą, coś musi być nie tak z twoim ciałem”.

Nie chcę mówić, że dbanie o siebie jest złe, ponieważ uważam, że powinniśmy dbać o siebie, ale uważam, że prawdziwa samoopieka nic nie kosztuje: picie wody, wystarczająca ilość snu i okazjonalne wychodzenie na zewnątrz uzyskać witaminę D.

Naprawdę cynicznie podchodzę do bardziej konsumpcyjnych form dbania o siebie. Jeśli wejdziesz na stronę Goop, znajdziesz tam produkty rozwiązujące problemy, o których nawet nie wiedziałeś. Na przykład nie wiedziałem, że muszę rozjaśnić powieki, dopóki nie zobaczyłem tego kremu rozjaśniającego powieki.

Tak więc dbanie o siebie jest ważne, ale może pójść naprawdę źle. W jaki sposób?

Myślę, że jest teraz wiele problemów systemowych, z którymi boryka się nasz kraj. Obecnie dochodzi do narodowego rozrachunku z niesprawiedliwością rasową, między innymi z kwestiami sprawiedliwości społecznej. Jest tak wiele ogromnych problemów, które wydają się przytłaczające, więc jeśli istnieje produkt, który mogę kupić lub książka, którą mogę przeczytać, która mówi mi, jak nad sobą pracować, czuję, że jest to wykonalne.

Wciąż wracam do tego pomysłu, że nikt nigdy nie stracił pieniędzy na sprawianiu, że kobiety czują się źle. W końcu, czy nasze apteczki pełne suplementów, serum, witamin i kremów poprawiają samopoczucie?

Umieszczam Maren i Devin na tych krańcach spektrum, gdzie Maren mówi: „Będę pozytywnie nastawiony do ciała i będę po prostu jadł, co zechcę, i po prostu poczuję się jak gówno. Ale jestem feministką ”. Ma swój własny pokręcony sposób na poprawianie sobie samopoczucia, nie dbając o siebie. Myślę, że to jeden sposób – możesz po prostu zrezygnować z tych wszystkich rzeczy. Nie ma do tego wzorów do naśladowania, a przynajmniej nie na Instagramie. Kiedy zostaniesz wzorem do naśladowania na Instagramie, już coś sprzedajesz.

Gdzie pasujesz w spektrum samoopieki?

To jest mój konfesjonał. Powiedziałem terapeutce, że chcę schudnąć, ale nie chcę przejść na dietę, bo to uczyniłoby mnie „złą feministką”. A ona powiedziała: „Dlaczego musisz wciągać w to Glorię Steinem?” Co uważałem za bardzo zabawne. Czułem się winny, że chcę schudnąć, ponieważ myślałem, że przesłanie, które otrzymałem od innych feministek, było takie, że nie rozmawiamy o tym. Nie mówimy o funtach. Nie mówimy o kaloriach. To skończone. Kultura dietetyczna jest martwa. Naprawdę się z tym zmagałem.

Jeśli chodzi o bycie „złą feministką”, niektóre z seksualnych preferencji Devina można by argumentować, że są „nieeministyczne”. Czy to czyni ją hipokrytką, ponieważ prowadzi markę wspierającą kobiety?

Devin woli być uległa seksualnie, ale pod innymi względami ma dużą władzę. Jest prezesem tej firmy. Dlatego dla niej to, co ją podnieca, to brak mocy. Jest także kompulsywną nadmierną ćwiczeniem i ma ortoreksję. Jej życie jest tak kontrolowane. Jest tak bardzo zależna od niej jak twarz tej firmy, że chce od tego uciec.

Całkowite odpisywanie troski o siebie jest nierealne – ludzie chcą dobrze się czuć i wyglądać. Z drugiej strony nie chcemy stać się więźniami branży samoopieki. Czy jest jakiś szczęśliwy środek?

Myślę, że to świadomość tego, czego używasz i dlaczego. To nie tylko produkty. To także programy. Myślę, że jest wystarczająco dużo wstydu wobec kobiet, że nie chcę być osobą, która zawstydza ludzi za to, co sprawia, że ​​czują się dobrze. Ale myślę, że jesteśmy pod tak dużym wpływem marketingu przebranego za treść, że nieczęsto sprawdzamy nasze własne ciała. To było dla mnie naprawdę rewolucyjne i radykalne: zapytać moje ciało, czego potrzebuje, zamiast po prostu brać to, co ekran mówi mi, że może potrzebować.