„Czasami mówimy o reprezentacji kobiet – mówimy, że powinno być więcej kobiet-ministrów” – powiedziała. „Ale nigdy nie mówimy o ogólnych prawach i prawdziwym wzmocnieniu politycznym”.

Niedawne badania Banku Światowego wykazały, że mężczyźni w Jordanii zarabiają aż o 40 procent więcej niż kobiety za tę samą pracę w sektorze prywatnym. W sektorze publicznym różnica ta wynosi 28 proc.

Różnice w zatrudnieniu – 53 procent mężczyzn jest zatrudnionych w porównaniu z 14 procentami kobiet – są prawie dwukrotnie większe niż w krajach sąsiednich, takich jak Bahrajn, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Tradycyjne role w Jordanii są zapisane w przepisach, które rozróżniają prawa i obowiązki kobiet i mężczyzn. Nie ma prawa zabraniającego dyskryminacji ze względu na płeć w miejscu pracy. I chociaż Konstytucja stanowi, że „każdy pracownik otrzyma wynagrodzenie proporcjonalne do ilości i jakości jego pracy”, nie ma prawa do równej płacy dla kobiet i mężczyzn.

Dla muzułmanów, którzy stanowią prawie 11 milionów ludności Jordanii, sprawy małżeństwa, rozwodu, opieki nad dzieckiem i dziedziczenia są regulowane przez szariat lub prawo islamskie i rozstrzygane są w sądach szariatu, a nie w sądach cywilnych lub wojskowych. Na przykład zgodnie z prawem szariatu kobiety mogą dziedziczyć majątek, ale córki otrzymują połowę tego, co synowie.

A podczas arabskiej wiosny dziesięć lat temu wiele kobiet i działaczy na rzecz praw człowieka zaatakowało komisję parlamentarną za złamanie obietnicy włączenia słowa płeć do artykułu 6 Konstytucji, który ma zagwarantować równość wszystkich Jordańczyków. Stwierdza: „Nie będzie dyskryminacji między Jordańczykami w zakresie ich praw i obowiązków ze względu na rasę, język lub religię”.