Mieszkając w mieszkaniu z trzema współlokatorami, rzadko robię cokolwiek w całkowitej samotności. Gdy każdy z nas wędruje przez nasz ośmiopokojowy labirynt, wszelkie przekąski stają się wspólne; wszelkie awarie podlegają zbiorowej zbiórce porad; a wszystko, co jest transmitowane w telewizji, staje się widowiskiem dla każdego.

W grudniu ubiegłego roku, kiedy nasze całkowicie queerowe dwudziestokilkulatki zastanawiało się, jak zapakować prezenty, kupić naszą pierwszą choinkę i zrobić coquito, tym spektaklem był „Veneno”, transmitowany w HBO Max.

Serial – hiszpański serial oparty na życiu Cristiny Ortiz Rodríguez, transseksualnej prostytutki, piosenkarki i osobowości telewizyjnej, która rozpoczęła swoją karierę w kraju w 1996 roku – po raz pierwszy zwrócił moją uwagę, gdy robiłam obiad, siekałam warzywa i pilnowałam kącikiem oka, podczas gdy dwóch moich współlokatorów płakało przed telewizorem. Po wysłuchaniu pół odcinka byłem uzależniony.

Rodríguez, który był lepiej znany jako La Veneno (Trucizna), znalazł się w centrum uwagi dziennikarza telewizyjnego, który przeprowadził z nią wywiad w parku w Madrycie, gdzie pracowała jako prostytutka. Gdy materiał filmowy Rodríguez pojawił się w nocnym programie „Esta Noche Cruzamos El Mississippi”, stała się regularnym gościem hiszpańskiej telewizji, gdzie zbudowała swoje dziedzictwo jako najwybitniejsza osoba transpłciowa w kraju.

W 2016 roku historię La Veneno udokumentowała Valeria Vegas, dziennikarka transpłciowa, która napisała „¡Digo! Ni Puta Ni Santa: Las Memorias de La Veneno ”(„ Słuchaj! Nie dziwka, nie święty: wspomnienia La Veneno ”). Vegas, grana w „Veneno” Loli Rodríguez, również konsultowała się przy serialu stworzonym przez Javiera Ambrossiego i Javiera Calvo.

Skacząc głównie między 1960 (kiedy Rodríguez dorastał), 1990 (kiedy zaczęła pracować w madryckim parku) i 2006 (kiedy poznała Vegas), serial zwraca uwagę na fakty i fantazje. W serialu pamięć La Veneno jest ekstrawagancka i omylna, ale nadal istnieje uczciwość w tego rodzaju opowiadaniu historii, dzięki czemu przeżyte doświadczenia mają taką samą wagę jak obiektywne prawdy.

I nawet jeśli nie zostaniesz poddany kwarantannie z hałaśliwą grupą współlokatorów queer i transpłciowych, „Veneno” może wypełnić część tej pustki. Oto trzy powody do obejrzenia.

„Veneno” spełnia przede wszystkim podstawowy wymóg: twórcy obsadzili transpłciowe aktorki w roli transpłciowych kobiet. Gdy narracja przeskakuje przez różne ramy czasowe, La Veneno gra trzy aktorki: Jedet Sanchéz jako młodsza, zmieniająca się Cristina; Daniela Santiago jako oszałamiająco gorąca La Veneno u szczytu kariery; oraz Isabel Torres jako celebrytka w średnim wieku, którą stała się przed śmiercią w 2016 roku w wieku 52 lat.

W miarę przesuwania się osi czasu młodość, sława i późniejsze lata La Veneno wplecione są w sugestywny portret jej życia i społeczności. W ramach tego postacie ucieleśniają własne łuki; Valeria – dziennikarka, która zaprzyjaźniła się z La Veneno w 2006 roku – przechodzi przez własną przemianę z pomocą wielu transpłciowych kobiet, w tym Paca La Piraña, najlepszej przyjaciółki La Veneno, która występuje w serialu jako ona sama.

Chociaż niektóre historie muszą być trochę skrócone ze względu na czas (sezon obejmuje tylko osiem odcinków), szerokość każdej postaci idzie dalej niż w wielu opowieściach gejowskich – nawet takich znanych jak „Moonlight” i „Call Me By Your Name ”- które koncentrują się w dużej mierze na smutnych, samotnych ludziach, bez queerowych systemów wsparcia, którzy borykają się ze swoją wypartą gejością.

W serialu są oczywiście chwile bolesne, ale nie przesłaniają one obfitości komedii, intymności i radości. Postaci w „Veneno” nie są definiowane przez traumę; są zabawne, przemyślane i cudownie nieskruszone.

Dynamika i lekcje dotyczące samopoznania są szczególnie widoczne i uderzające, gdy kobiety siedzą w salonie Paca, wymieniając się historiami między pokoleniami.

„Dopóki nie odnalazłem siebie, próbowałem wszystkiego, Valeria” – mówi do niej starszy La Veneno w trzecim odcinku. „Powinieneś zrobić dokładnie to samo. Jeśli chcesz seksu, rób go – z kimkolwiek i jak chcesz ”.

I że wszyscy tak robią. Bez niszczących strat czających się za każdym rogiem, „Veneno” to odświeżający zegarek, w którym te kobiety mogą spędzać razem proste, piękne, niezręczne i niewinne chwile w miarę dorastania.

Gdy każdy odcinek przeskakuje między liniami czasu, historie przebiegają przez przejścia różnych postaci. W szczególności łuk życia La Veneno toczy się przez cały sezon i obserwujemy, jak z hałaśliwego dziecka ze znęcającą się matką staje się narodową ikoną transpłciowej, a ostatecznie kobietą w średnim wieku, która boryka się z utratą sławy. i uwagę.

W całym serialu bezwstydnie oddaje podekscytowanie pożądaniem i seksualnością w każdym wieku.

„Byłem napalony jak diabli” – wspomina La Veneno w czwartym odcinku, gdy montaż pokazuje, jak ona i Valeria całują ludzi w klubowych łazienkach przez lata. „Spróbowałbym wszystkiego!”

Zwłaszcza, że ​​dziewczyny gromadzą się, by plotkować w salonie Paca, nigdy nie unikają dzielenia się brudnymi szczegółami. Czy jest to niewinność nastoletniej sympatii; nerwowość podczas czyjegoś pierwszego spotkania seksualnego; lub sprośna radość oglądania synchronizacji ust La Veneno w średnim wieku ”Acaríciame”W dildo, nie brakuje hedonizmu, który napędza fabułę.

„Oddałbym się teraz w klubie gejowskim”, powiedział z tęsknotą jeden z moich współlokatorów, gdy patrzyliśmy, jak młodsza Cristina pije, tańczy i całuje nieznajomych podczas dyskotek.Dziewczyny po prostu chcą się bawić”W tle. Reszta z nas westchnęła, zgadzając się.

Pod wieloma względami magia „Veneno” jest prosta: to szansa, aby przypomnieć sobie, jak to było być trzymane przez nasze społeczności. Młoda Cristina rozmyśla w czwartym odcinku: „Nieważne, jak bardzo jesteś zagubiony, życie przypomina ci, kim jesteś”.

Po prawie roku kwarantanny i izolacji, wspaniale jest patrzeć, jak te kobiety wirują po oświetlonych neonami parkietach tanecznych, plotkują na opuszczonych parkingach i gotują sobie nawzajem patelnie bogatej paelli. Te sceny są obfite i bez wysiłku, przenosząc nas z powrotem do prostych radości, które wynikają z queerowych imprez, miłości, przyjaźni i intymności w jej nieskończonych formach.

Nawet po ponownym obejrzeniu serialu każdy odcinek wydaje się obietnicą; zapewnienie, że pewnego dnia będziemy mogli wymieniać się historiami, drinkami, radami i uściskami z ludźmi, dzięki którym poczujemy się widziani takimi, jakimi jesteśmy.