W 2017 roku, kiedy media zostały zalane historiami kobiet o molestowaniu seksualnym, pani Franks napisała esej dla The Times, w którym przypomniała sobie lekceważenie jej Pulitzera przez jej kolegów.

„Wdzięczni za zajęcie miejsca w hierarchii władzy” – napisała – „nie rozumieliśmy, w jaki sposób degradacja płci wciąż kształtuje nasze życie zawodowe”.

Lucinda Laura Franks urodziła się 16 lipca 1946 roku w Chicago. Jej rodzina wkrótce przeniosła się do Wellesley w stanie Massachusetts. Jej matka, Lorraine Lois (Leavitt) Franks, była zaangażowana w działalność obywatelską, w tym jako przewodnicząca Wellesley Junior Service League. Jej ojciec, Thomas E. Franks, był wiceprezesem firmy metalowej.

Dorastając, napisała pani Franks, małżeństwo rodziców było jej ponure i jak najszybciej opuściła dom. Wyjechała do Vassar, gdzie specjalizowała się w angielskim i pogrążyła się w kontrkulturze. Po ukończeniu studiów w 1968 roku wyjechała do Londynu.

Jej matka zmarła w 1976 roku, a pani Franks miała niewielki kontakt z ojcem. Później dowiedziała się, że był niewierny jej matce, był pijakiem iz czasem prawie bez grosza przy duszy. Dopiero pod koniec jego życia (zmarł w 2002 r.), Wyprowadzając go z zagraconego domu w Milford w stanie Massachusetts, ku swemu szokowi odkryła pudła z nazistowskimi akcesoriami i tajemniczymi dokumentami. Stwierdziła, że ​​był tajnym agentem podczas II wojny światowej – jak się dowiedziała, przeżycie, które go dręczyło.

Jako były szpieg zobowiązał się do zachowania tajemnicy. Ale Alzheimer trawił jego pamięć i pod nieustającym pytaniem córki ujawnił swoje sekrety.