Czy jest lepszy sposób na uczczenie setnej rocznicy wyborów kobiet niż dyskusja o tym, jak okazało się to wielką klapą?

Wielcy orędownicy 19. poprawki sądzili, że kiedy kobiety w Ameryce uzyskają prawo do głosowania, natychmiast zaczną zmieniać naród. Promuj problemy kobiet, takie jak lepsza opieka zdrowotna i edukacja. Skoncentruj politykę ze szczególnych interesów na dobro ogólne.

Następnie, w 1920 roku, po raz pierwszy udali się do wyborów w całym kraju ze swoimi mężami, braćmi, ojcami i synami, i wybrali – prezydenta Warren Harding.

W 1921 roku Kongres, nieufnie przyglądając się nowo uwłaszczonej płci, uchwalił ustawę Sheppard-Towner o ochronie macierzyństwa i niemowlęcia. Niewielkim wysiłkiem było polepszenie opieki zdrowotnej dla ubogich poprzez szkolenie pielęgniarek, licencjonowanie położnych i zakładanie klinik dla młodych matek i ich dzieci.

Stowarzyszenia lekarzy postrzegały to jako konkurs dotowany przez rząd – medycynę uspołecznioną! – i nienawidziłam tego. Podczas debaty nad ustawą jeden z przeciwników twierdził, że sponsorzy ulegali zajętym starszym pokojówkom, które zawsze popierały dobre cele.

„Stare pokojówki teraz głosują” – przypomniał mu kolega.

Lekarze jednak narzekali, az biegiem czasu politycy zaczęli zauważać, że nie słyszą zbyt wiele od nowego elektoratu kobiet. W 1929 roku ustawa została uchylona.

Klęska Shepparda i Townera była jednym z najlepszych przykładów tego, jak skutki prawa wyborczego kobiet okazały się bardziej skomplikowane, niż sobie wyobrażali ich mistrzowie. Wszystko działało świetnie, jeśli chodzi o tytułową sprawę przyznania kobietom prawa głosu. Ale przywódcy ruchu spodziewali się, że wykorzystają kartę do przemiany narodu. Przez bardzo długi czas nic się nie działo.

Cóż, z wyjątkiem prohibicji. Zakaz sprzedaży alkoholu był jednym z powodów, które naprawdę zbliżyły kobiety. Większość z nich nie piła, ale ich mężowie tak. Mężczyźni z wyższej klasy udawali się po kolacji do gabinetu lub klubu, by napić się alkoholu i bawić się rozmawiając między sobą. Biedni mężczyźni udali się do salonu, aby się oblać, wydając bardzo potrzebne rodzinie pieniądze.

Wiele amerykańskich dziewcząt dorastało w przekonaniu, że praktycznie każde zło społeczne pochodzi od alkoholu. Frances Perkins, sekretarz pracy Nowego Ładu, przypomniała sobie, że została wychowana w przekonaniu, iż ubóstwo jest tylko wynikiem picia – i lenistwa.

Gdy Kongres zatwierdził 19. poprawkę, lobbystów alkoholowych wystartowało do stanowych organów ustawodawczych, aby spróbować powstrzymać ratyfikację. Wygrali wystarczająco dużo bitew, aby pozostawić sufrażystkom jeden stan bez zwycięstwa i tylko Tennessee pozostał do głosowania. Wszystkie oczy zwróciły się do Nashville.

Senat stanowy zagłosował za „tak”, podczas gdy praktycznie wszyscy w stolicy byli łapani na bezpłatnych próbkach lobbystów. Potem wszystko sprowadziło się do Izby Reprezentantów, w której grupa „nie” miała jednoosobową większość. 18 sierpnia 1920 r. 24-letni przeciwnik praw wyborczych, Harry Burn, wstał i poinformował swoich kolegów, że otrzymał list od matki, w którym mówi mu, żeby „był dobrym chłopcem” i pomagał kobiecie.

„Wiem, że rada matki jest zawsze najbezpieczniejsza dla chłopca” – powiedział swoim kolegom. I zmienił swój głos. Prawo wyborcze rządziło.

To była wielka kulminacja i znacznie przyjemniejsza do opisania niż slogan, który ją poprzedził. Powstrzymamy się od ponownego analizowania tego, co sufrażystki liczyły jako 480 kampanii mających na celu skłonienie stanowych ustawodawców do przedstawienia tej kwestii wyborcom.

Niektóre walki były dużo, dużo łatwiejsze niż inne. Prawodawcy w Wyoming chętnie głosowali za franczyzą w 1869 roku, mając nadzieję, że może to być remis dla terytorium, w którym mężczyźni mają przewagę liczebną kobiet w stosunku sześć do jednego. „Spodziewamy się teraz znacznej imigracji kobiet do Wyoming”, powiedział Lider Czejenów z nadzieją po tym, jak ustawodawca głosował za prawem wyborczym dla kobiet, a także za prawami własności kobiet i równymi wynagrodzeniami dla nauczycielek.

(Nie ma to jak bycie rzadkim towarem podnoszącym poprzeczkę w zakresie możliwości kobiet. Kiedy pierwsi koloniści płci męskiej osiedlali się w Nowym Świecie, odpisywali reklamy emigrantek, obiecując, że znajdą męża w mgnieniu oka, o ile jako „ale cywilne i poniżej 50 roku życia”).

Wszędzie tam, gdzie pojawiło się prawo wyborcze, było wiele kobiet, które sprzeciwiały się pomysłowi zaangażowania się. Dzień wyborów był w wielu dzielnicach hałaśliwym okresem, kiedy partie polityczne próbowały zachęcać do frekwencji wyborczej – tak! – darmowy alkohol. „Salony, maszerowanie, picie przez cały dzień – głosowanie było postrzegane jako akt bardzo męski” – mówi Debbie Walsh z Centrum Amerykańskich Kobiet i Polityki na Rutgers University.

Theodore Roosevelt powiedział tłumowi zwolenników prawa wyborczego, że jest jedyną osobą w jego rodzinie, która zgadza się z ich programem, i wezwał ich, aby „poszli i nawrócili moją żonę i córki”. Jego młoda siostrzenica Eleanor należała do tych niezbyt entuzjastycznych.

Nie muszę ci mówić, że wszystko się zmieniło. Z każdym pokoleniem kobiety coraz częściej chodziły do ​​urn. Ale politycy nadal zakładali, że będą głosować razem ze swoimi mężczyznami, chyba że wydarzy się coś bardzo niezwykłego.

Kiedy Woodrow Wilson był gotowy do reelekcji w 1916 roku, jego opiekunowie martwili się o „głos kobiet” w stanach, w których miały już franczyzę. Żona prezydenta zmarła podczas jego pierwszej kadencji i Wilson dość szybko spotkał się z Edith Galt, wdową po wybitnym waszyngtońskim jubilerce. Chcieli się pobrać od razu, ale pomocnicy Wilsona obawiali się, jak ta wiadomość wpłynie na elektorat żeński. Ostatecznie odpowiedź brzmiała: niewiele.

Być może wyborcy nie słyszeli plotek w kręgach politycznych o gorącej i ciężkiej sprawie przedmałżeńskiej. (Polityczny publicysta Murray Kempton powiedział mi, że słyszał żart, kiedy był chłopcem w latach dwudziestych XX wieku, w którym, kiedy prezydent się oświadczył, pani Galt była tak podekscytowana, że ​​wypadła z łóżka. „Myślę, że moja święta matka powiedziała mi, że jeden , ”Wspominał Kempton.) Gdy zaręczyny Wilsona stały się oficjalne, The Washington Post wydrukował notatkę towarzyską zawierającą jedną z najsłynniejszych literówek w historii Ameryki:„ Prezydent zrezygnował na razie z wejścia do swojej narzeczonej ”.

OK, to tylko interesująca rozrywka. Ale Wilson wygrał, a przekonanie, że kobiety głównie dublują głosy swoich mężów lub ojców, zawładnęło.

Z biegiem lat musicie się zastanawiać, ilu mężów faktycznie odzwierciedlało opinie swoich żon, kiedy szły do ​​urn. Układ sił w rodzinach zmienił się dramatycznie w ciągu ostatnich 50 lat, głównie z powodu pieniędzy. Transformacja rozpoczęła się, gdy boom gospodarczy kraju po II wojnie światowej uderzył w zabójczą recesję w latach 70. i wszyscy zaczęli zdawać sobie sprawę, że wielu rodzin przyszłości nie będzie stać na życie klasy średniej, jeśli nie będą żony. nadal działał.

Ruch kobiecy w połączeniu z twardymi faktami ekonomicznymi stworzył świat, w którym prawie nikt nie wyobrażał sobie młodych kobiet, które miałyby wyraźnie inną przyszłość zarobkową od mężczyzn. Nigdy nie zapomnę wizyty, którą złożyłem w college’u w Connecticut, około 1980 roku. Z jakiegoś powodu zostałem zaproszony, aby porozmawiać z grupą młodych mężczyzn i poprosiłem ich, aby opisali mi swojego idealnego partnera. Było kilka uprzejmych pomruków o dobrym poczuciu humoru i dobrym charakterze moralnym – potem ktoś zawołał: „I dobrze zarabiający!” Nie potrafię powiedzieć, jak entuzjastycznie przyjęto kwalifikację „dobrze zarabiającego”.

Zajęło sporo czasu zawodowym politykom, aby zauważyć, że zachodzi zmiana. W 1980 roku, kiedy Ronald Reagan pokonał ówczesnego prezydenta Jimmy’ego Cartera, stało się jasne, że kraj przeszedł do zupełnie nowej fali politycznej. Analiza ostatecznych zestawień pokazał, że obie płcie faworyzowały Reagana, ale kobiety podzieliły się bardzo wąsko, podczas gdy mężczyźni przeszli na republikanów w 55% do 36%. Różnica płci narodziła się i naprawdę przekształciła się w kanion w 1996 roku, kiedy Bill Clinton wygrał głosowanie kobiet szerokim marginesem, podczas gdy mężczyźni wąsko faworyzowali Boba Dole’a.

W dzisiejszych czasach kobiety chodzą do urn wierniej niż mężczyźni i są bardziej skłonni głosować na Demokratów. To nie znaczy, że zawsze wygrywają. W 2000 roku kobiety wolały Ala Gore’a na prezydenta niż George’a W. Busha (54-44%), podczas gdy mężczyźni wybrali Busha (54-43). W 2016 roku wyborcy płci męskiej dali nam Donalda Trumpa w wyborach, w których różnica między płciami wyniosła 11 punktów.

Ale moc jest. Czarne kobiety, które walczyły w podwójnych bitwach z rasizmem i seksizmem, aby skorzystać z prawa do głosowania, straciły skarpetki demokratycznym organizatorom w Alabamie w 2017 roku, kiedy dały długoletniego kandydata do Senatu Douga Jonesa 98 procent głosów oraz zwycięstwo nad republikańskim byłym sędzią i prześladowcą nastoletnich dziewcząt Roy Moore.

Gdyby bohaterki lat dwudziestych XX wieku, takie jak Susan B. Anthony i Ida B. Wells, były teraz w pobliżu, stawiałyby swoje cele znacznie wyżej niż kabina do głosowania. Żyjemy w epoce, w której kobiety ubiegające się o urzędy są prawie tak normalne, jak mama pracująca poza domem. Prawie jedna czwarta naszego obecnego Kongresu to kobiety, a tempo rośnie przez cały czas. Wciąż pamiętam rok 2001, kiedy Hillary Clinton została zaprzysiężona w Senacie, a moja młoda siostrzenica niewinnie zapytała moją siostrę, czy mężczyźni również mogą być w Senacie. Susan B. Anthony zemdlałaby ze szczęścia.

Kobiety, które ze łzami w oczach w 2016 roku odkryły, że nie będą w stanie przedstawić swoich córek pierwszej prezydentce, w większości się z tym pogodziły. Jeśli wszystko, co wydaje nam się, że wiemy o obecnym wyścigu prezydenckim, jest rozsądnie prawdziwe – i przez resztę kampanii nie dzieje się nic szalonego – w styczniu przyszłego roku kraj będzie miał wiceprezydenta, kobietę, której wyborcy zaufali jako zastępca dowódcy 78- roczny Joe Biden.

„Kwestie kobiet” – jak gwarantowana jakość opieki zdrowotnej dla wszystkich i wolność reprodukcyjna – wciąż mogą nie mieć powszechnego poparcia politycznego. Ale teraz są to cele polityczne dla szerokiej rzeszy głosujących, zarówno mężczyzn, jak i kobiet. I może nie potrwa długo, zanim czyjaś mała siostrzenica w przyszłości niewinnie zapyta swoją matkę, czy mężczyźni też mogą być prezydentami.

The Times zobowiązuje się do publikowania różnorodność liter Do edytora. Chcielibyśmy usłyszeć, co myślisz o tym lub którymkolwiek z naszych artykułów. Oto kilka wskazówki. A oto nasz e-mail: letters@nytimes.com.

Postępuj zgodnie z sekcją z opinią New York Timesa na temat Facebook, Twitter (@NYTopinion) i Instagram.