Prezydent elekt Joe Biden zaczął ogłaszać swoich planowanych kandydatów do gabinetu, a to imponująca i zróżnicowana grupa: jego wybory obejmują doświadczonego Afroamerykański dyplomata ambasadora przy ONZ; pierwszy Latynos nominowany na sekretarza bezpieczeństwa wewnętrznego; i pierwsza kobieta zatrudniony jako dyrektor wywiadu narodowego.

Pan Biden milczał jednak, o kim mógłby wybrać na sekretarza obrony. Od lat obstawia się Michèle Flournoy, podsekretarz obrony ds. Polityki w administracji Obamy, szeroko oglądane jako jeden z narodu czołowi eksperci w dziedzinie polityki obronnej. Ale chociaż pani Flournoy – dla której pracowałem od 2009 do 2011 roku – nadal jest czołową pretendentką, wraz z wieloma innymi uznanymi kobiety, ostatnio było spekulacja że pan Biden może zamiast tego wybrać jedną z kilku mężczyzn podobno również znalazł się na jego krótkiej liście.

To byłoby krótkowzroczne. Gdyby pan Biden wyznaczył szanowaną i wysoko wykwalifikowaną kobietę na swojego sekretarza obrony, wysłałby ważną i od dawna oczekiwaną wiadomość – że stare normy i uprzedzenia Departamentu Obrony nie były krzywdą tylko dla kobiet pracujących w bezpieczeństwie narodowym, ale dla kraj.

Departament Obrony był od dawna postrzegany jako wyjątkowo niegościnny dla kobiet. Liderzy bezpieczeństwa narodowego (prawie zawsze mężczyźni) od lat argumentują, że po prostu nie było wystarczającej liczby wykwalifikowanych kandydatek na wysokie stanowiska w Departamencie Obrony – wymówka, która kiedyś mogła mieć jakąś słuszność, ale dziś brzmi pusto. W ciągu ostatnich dwóch dekad pojawiło się imponujące nowe pokolenie kobiet-ekspertów ds. Obrony.

Istnieją obecnie dziesiątki utalentowanych kobiet, które spędziły lata opanowując wszystko, od strategii wojskowej po budżetowanie, logistykę i przejęcia. We wrześniu Leadership Council for Women in National Security – którego jestem współzałożycielem i których doradcami są tacy luminarze jak były sekretarz stanu Madeleine Albright i na emeryturze Adm. Michelle Howard, pierwsza czterogwiazdkowa kobieta w Marynarce Wojennej Afroamerykanka – zapewniła zespołowi przejściowemu Biden nazwiska co najmniej czterech zakwalifikowanych kobiet na każde potwierdzone przez Senat stanowisko w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego.

Jeśli minęły dziesięciolecia, zanim spora grupa wysoko wykwalifikowanych kobiet pojawiła się na stanowiskach potencjalnych liderów wyższego szczebla Pentagonu, to nie przypadek. Przez większość historii naszego narodu jawnie dyskryminujące ustawodawstwo i przepisy Departamentu Obrony poważnie ograniczały zdolność kobiet do rozwoju.

W ostatnich latach, nawet gdy inne agencje polityki zagranicznej otworzyły swoje stanowiska dla kobiet, drzwi w Pentagonie pozostawały w dużej mierze zamknięte. Na przykład pod koniec administracji Obamy kobiety wykonane 41 procent wyższych urzędników Departamentu Stanu, ale tylko 22 procent wyższych urzędników cywilnych Departamentu Obrony, wynika z analizy przeprowadzonej w 2018 roku przez New America.

W mundurowym wojsku równość płci okazała się jeszcze bardziej nieuchwytna niż równość rasowa. Dyskryminacja rasowa w wojsku została zakazana przez Dekret z 1948 r., i pierwszy afroamerykański czterogwiazdkowy generał został powołany w 1975 roku. W 1989 roku pierwszy afroamerykański przewodniczący Połączonych Szefów Sztabów.

Ale w tym samym roku wojsku nakazano integrację rasową, Kongres przyjął również ustawę nakazującą kobietom zrzeszanie się nie więcej niż 2 proc personelu wojskowego – czapka, którą podniesiono dopiero w latach 70. Nawet dzisiaj, kobiety stanowią tylko 16,5 procent czynnej siły roboczej, a pierwsza kobieta czterogwiazdkowa generał został powołany dopiero w 2008 roku.

Do 2015 roku kobiety też nie mogą służyć w rolach bojowych. Utrudniało to kobietom zdobywanie wyższych stanowisk wojskowych, które przypadają głównie osobom o wybitnych wynikach bojowych. I od tego czasu prawie połowa cywilnych pracowników Departamentu Obrony to weterani wojskowi kto dostaje preferencyjne zatrudnianieta sama dyskryminacyjna polityka, która powstrzymywała większość umundurowanych kobiet od zajmowania wyższych stanowisk, utrudniła również zatrudnianie i awansowanie cywilnych kobiet na równych zasadach.

Te prawa i polityki były nie tylko niesprawiedliwe dla kobiet, ale także zmniejszyły zdolność kraju do opracowywania inteligentnych i skutecznych polityk bezpieczeństwa narodowego. Badania sugerują, że organizacje z zespołami kierowniczymi zróżnicowanymi pod względem płci osiągają lepsze wyniki niż organizacje z przywództwem zdominowanym przez mężczyzn, i że zróżnicowane organizacje to robią mniej podatny do „groupthink”.

Średnio wydaje się, że kobiety mają bardziej współpracujący style przywództwa niż mężczyźni, a także rzadziej niż mężczyźni padają ofiarą jbłędy oceny spowodowane zbytnią pewnością siebie. Czy nie byłoby rozsądniej mieć więcej współpracy, mniej grupowego myślenia i mniej lekkomyślności w naszej polityce wojskowej?

Stany Zjednoczone stoją w obliczu problemów związanych z bezpieczeństwem narodowym, od pandemii po zmiany klimatyczne, kryzysy uchodźcze i pojawienie się podobnych sobie konkurentów, takich jak Chiny. Te złożone i wzajemnie powiązane kwestie wymagają nowego podejścia, a nie powrotu do starych sposobów myślenia o polityce obronnej.

Jeśli pan Biden wybierze kobietę na swojego sekretarza obrony, będzie to miało wyjątkowo potężny symboliczny cios – sygnalizując zarówno jego odrzucenie historii dyskryminacji ze względu na płeć w Departamencie Obrony, jak i zamiar zbudowania różnorodnego, innowacyjnego przywództwa bezpieczeństwa narodowego. zespół, którego naród tak pilnie potrzebuje.