Gdyby plany te się urzeczywistniły, rząd federalny dołączyłby do rosnącej liczby miejsc pracy, oferując tak potrzebne wsparcie zarówno matkom, jak i ojcom.

I tu właśnie następuje zmiana kulturowa: podczas gdy 40 procent miejsc pracy oferuje obecnie urlop ojcowski pracownikom płci męskiej, 70 procent ojców, którzy biorą urlop rodzicielski, bierze 10 dni lub krócej. Tymczasem matki dosłownie płacą cenę za wstrzymanie kariery. Jedno z badań wykazało, że w okresie 15 lat kobiety, które biorą nawet rok przerwy w płatnym zatrudnieniu, zarabiają o 39 procent mniej niż kobiety, które pracują bez przerwy.

Wina nie spoczywa wyłącznie na stopach mężczyzn. Większość matek słusznie martwi się, że za urlop grozi im kara, a większość Amerykanów nadal uważa, że ​​to mężczyźni powinni być żywicielami rodziny. Dlatego potrzebujemy miejsc pracy, aby zachęcać mężczyzn – lub jeszcze lepiej oczekiwać – do skorzystania z tego urlopu, gdy zostanie im zaoferowany, i do powitania kobiet z powrotem w biurze, bez kary lub kary, gdy zdecydują się na powrót.

Ale sprawiedliwość w miejscu pracy jest możliwa tylko wtedy, gdy w domu jest również sprawiedliwość. Matki mówią, że pracują dłużej, ciężej na „drugiej zmianie” w domu niż ojcowie. Dla par heteroseksualnych jest to dość proste równanie – jeśli chcemy zrzucić część ciężaru z matek, musimy przerzucić go bardziej na ojców.

Miliony kobiet wychowują dzieci bez ojców na zdjęciu, ponieważ są samotnymi rodzicami, są w związkach osób tej samej płci lub współrodzicami z przyjacielem lub członkiem rodziny. Zmiana naszych przestarzałych koncepcji ról i obowiązków rodziny tylko potwierdzi, że każdy typ rodziny jest rodziną.

Nie musimy wyobrażać sobie, jak wyglądałby nasz naród, gdybyśmy przyjęli tę zmianę. Islandzcy rodzice – mężczyźni i kobiety – otrzymują sześciomiesięczny płatny urlop w wysokości 80 procent ich średniego dochodu. W Norwegii kobiety wykonują nieodpłatne prace domowe o 59 minut więcej dziennie niż mężczyźni; w Stanach Zjednoczonych jest to 105 minut. W Danii pary wydają mniej niż połowę tego, co Amerykanie robią na opiekę nad dziećmi. Wszystkie te kraje zgłaszają lepsze wyniki zdrowotne dzieci i matek, mniejszą różnicę między płciami i wyższy poziom szczęścia niż Stany Zjednoczone.

I o to właśnie chodzi: lepsze wspieranie matek przyniosłoby korzyści wszystkim Amerykanom – nie tylko matkom, ale także ojcom i dzieciom, pracownikom i pracodawcom, społecznościom w każdym mieście i hrabstwie, a zwłaszcza społecznościom kolorowym.

Dzień Matki to amerykańska tradycja. Podobnie jest z banalizacją macierzyństwa. Jeśli chcemy uczcić to pierwsze, musimy położyć kres temu drugiemu. Mamy zasługują na więcej niż kwiaty i sacharynowe karty. Mam nadzieję, że do czasu, gdy będziemy świętować w przyszłym roku, otrzymamy potwierdzenie, że macierzyństwo w Ameryce jest zerwane – i plan, jak to naprawić.