Pewnego dnia, po szczególnie bolesnym poranku, zadzwoniłem do mamy i zapytałem, czy myśli, że jestem autystyczna. Jej odpowiedź była jednoznaczna, tak. Poszedłem do lekarza – powiedziano mi, że prawdopodobnie mam autyzm, ale lista oczekujących była tak długa, że ​​nie ma sensu próbować. (W Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkam, chyba że możesz sobie pozwolić na prywatną diagnozę, musisz poczekać, aż państwowa służba zdrowia, która jest nadmiernie obciążona i niedofinansowana, znajdzie dla ciebie czas.) Zamiast tego zostałem zwolniony.

Dwa lata później przyjąłem kolejną pracę biurową. Znów poczułem się przytłoczony i nie mogłem pracować w strukturach, w których wszyscy inni prosperowali. Więc ponownie postawiłem diagnozę, licząc na pomoc. Powiedziano mi, że jeśli nie stanowię dla siebie niebezpieczeństwa, nie ma wsparcia. To było ironiczne: byłem płodnym samookaleczeniem, kiedy byłem młodszy, ale ponieważ przezwyciężyłem te impulsy, nie mogłem uzyskać wsparcia, którego potrzebowałem.

Kiedy doszło do blokady, poczułem się samotny z łatwością, której prawie się spodziewałem: koniec z transportem publicznym, sklepami i niezręcznymi kontaktami towarzyskimi. Ale wiedziałem, jak trudno byłoby wyjść na drugą stronę i chciałem być w stanie wyjaśnić, dlaczego. Wcześniej rozmawiałem z psychiatrą o prywatnej diagnozie; teraz w nieco lepszej sytuacji zobowiązałem się do kosztu diagnozy. Ona i koleżanka spędziły kilka godzin oceniając mnie w ciągu trzech dni. Wynik był jasny.

Spodziewałem się, że będę ambiwalentny, ale nie byłem: byłem euforyczny. Powiedziałem wszystkim. Byłem tą samą osobą, którą byłem poprzedniego dnia, tą samą osobą, którą zawsze byłem, ale z terminologią, aby się wytłumaczyć i znaleźć wspólnotę. Po pięciu latach jej poszukiwań diagnoza dała mi pewność, solidność i siłę do wyrażania swoich potrzeb innym. Spojrzałem na przeszłość na nowo, widząc swoje zachowanie przez bardziej miękki obiektyw i wskazując, gdzie inni mogli być milsi. Żałuję tylko, że nie straciłem tyle życia, nienawidząc siebie.

Ludzie często podkreślają, jak trudne jest życie dla osób z autyzmem. I to prawda: od momentu, gdy się budzę (późno), każde zadanie, które wykonuję – telefonowanie, transport publiczny, jedzenie i kontakty towarzyskie – wydaje mi się coraz trudniejsze. To jak gra wideo, która nie ma celu, ale pozostaje przy życiu.

Ale przeżyć, które uważałem za najbardziej traumatyczne, można było uniknąć. Przez całe życie byłem prześladowany i wyrzucany przez ludzi, którzy byli sfrustrowani, gdy nie komunikowałem się w sposób, którego oczekiwali. Moja twarz nie porusza się zbytnio, a tonacja rzadko się zmienia, jasne, ale jestem bardzo namiętny. To zaskakujące i głęboko bolesne, kiedy nazywają mnie zimną, odrzuconą za wyrażanie siebie w inny sposób.

Kiedy dorastałem, byłem dla siebie tak samo niemiły, jak często inni ludzie dla mnie: nazwałem siebie złym, zimnym, dziwnym. Uwewnętrzniłem najgorsze rzeczy, które ktokolwiek mógł powiedzieć, ponieważ w nie wierzyłem. Patrząc teraz wstecz na to dziecko i tę uciążliwą nastolatkę, chcę tylko, żeby wiedziała, że ​​jest kochana. Widzę ją tak uważnie wpatrującą się w swoje książki, pociąg lub Game Boy i chciałbym móc jej powiedzieć, że jest autystyczna – i że to nie tylko w porządku, ale i dobrze.