Nieco ponad 25 lat temu Louis Farrakhan, szef Narodu Islamu, zdał sobie sprawę, że potrzebuje pomocy w swoim donkiszotycznym dążeniu do wezwania miliona Czarnych mężczyzn do National Mall.

Główną zwolenniczką wydarzenia była Marion Barry, która właśnie wróciła do biura burmistrza Waszyngtonu po pobycie w więzieniu federalnym. Decydujące dla nieprawdopodobnego zwycięstwa burmistrza Barry’ego była pierwsza dama DC, Cora Masters Barry, która podjęła próbę przyciągnięcia do sondaży prawie 20 000 wcześniej niezarejestrowanych wyborców.

Pan Farrakhan chciał, aby pani Barry wykorzystała tę samą magię wyborczą na czarnych mężczyznach, o których miał nadzieję, że dołączą do niego w National Mall w 1995 roku. Chciał także mieć dostęp do sieci potężnych Czarnych kobiet pierwszej damy. Pani Barry wspomina, jak stała w gabinecie męża, kiedy pan Farrakhan – którego nazywa „ministrem” – wskazał na zdjęcie z inauguracji jej męża w styczniu 1995 r. „Minister powiedział:„ Siostro Cora, chcę, żeby ta kobieta, Maya Angelou, napisała wiersz na Marsz Milionów. Wiesz co, siostro Cora? Może jej to przeczytać. Spojrzałem na niego i powiedziałem: „Aha”.

Ta wymiana, która pochodzi z wywiadu, który przeprowadziłem z panią Barry, jest częścią ustnej historii, która obecnie znajduje się w Bibliotece Publicznej Dystryktu Kolumbii „Archiwum Ludowe” – nieedytowana wersja wydarzeń historycznych od pojedynczych osób i zwykłych ludzi, którzy byli ich świadkami.

Archiwa społeczności, takie jak Dystrykt Kolumbii, są krytyczne interwencje w zaniedbania historii. Ten, podobnie jak inne, wyjaśnia, że ​​za każdym wielkim wyczynem w publicznym rejestrze kryje się niezliczona historia o niedocenianych piechurach, architektach, analitykach i zbrojarzach – a są to często kobiety.

Marsz Miliona Mężczyzn to studium przypadku pokazujące, jak nawet w najbardziej patriarchalnych przestrzeniach kobiety napędzały historię. Jak powiedziała mi pani Barry: „Mężczyźni nigdy nie robili niczego samodzielnie bez kobiet”. Ta lekcja wydaje się szczególnie pouczająca w tym roku wyborczym, kiedy dla Demokratów ważniejsze niż kiedykolwiek jest mobilizowanie Czarnych wyborców.

Wśród historii znajdujących się obecnie w archiwach jest niefiltrowane, pierwszoosobowe sprawozdanie pani Barry o tym, jak ona, była dyrektor wykonawczy Kongresu Black Caucus Barbara Williams-Skinner, przewodnicząca Rady Narodowej Murzyńskich Kobiet Dorothy Height i inni masowali wiadomości pana Farrakhana wokół marszu. Kobiety zmieniły podtytuł z „Dzień Pojednania” na „Dzień Pojednania, Pojednania i Odpowiedzialności”. (Części tych historii wypłynęła również z okazji 20. rocznicy sprzed pięciu lat.) Kobiety rozważyły ​​wizję pana Farrakhana. Oznaczyli to poprawkami i poprawili język wokół wezwania do działania. Kiedy pan Farrakhan zaakceptował zmiany, zdał niewypowiedziany papier lakmusowy. Wśród krytyki, jaką był Marsz Milionów wykluczający i seksistowski, posłuchał rady kobiet. Następnie zakasali rękawy i wsparli wysiłek.

Pani Barry utorowała również drogę marszowi, zapewniając błogosławieństwo Betty Shabazz, wdowy po Malcolmie X. Żywiła urazę z powodu traktowania przez Naród Islamu jej męża, który był w konflikcie z organizacją w czasie zabójstwa w 1965 roku. Gdyby wdowa po męczenniku sprzeciwiła się marszowi, prawdopodobnie dodałoby to kolejną warstwę kontrowersji.

W noc poprzedzającą marsz Alexis M. Herman, przyjaciel pani Barry, która pełniła funkcję dyrektora Biura Łączności Publicznej Białego Domu, zadzwonił do domu Barrysów w południowo-wschodnim Waszyngtonie, aby zapytać, czy rzeczywiście przybywa milion mężczyzn. Zapewnienia pani Barry wpłynęły na decyzję Białego Domu o zezwoleniu pracownikom federalnym na liberalne urlopy. Mniejsza liczba pracowników federalnych dojeżdżających do pracy utorowała drogę do morza setkom tysięcy Czarnych mężczyzn, którzy podróżowali samochodem, transportem publicznym i wyczarterowanymi autobusami do centrum handlowego jedno z największych zgromadzeń w historii Stanów Zjednoczonych.

Pani Barry zgodziła się poprowadzić proces rejestracji wyborców w marszu – po delikatnych negocjacjach z ministrem. Podczas gdy pan Farrakhan chciał zarejestrować mężczyzn jako niezależnych politycznie, pani Barry, politolog na urlopie z pracy jako profesor na Uniwersytecie Dystryktu Kolumbii, nalegała, aby rejestrujący wybrali partię. Pani Barry przekonała ministra, że ​​głosy mężczyzn miałyby większy wpływ, gdyby mogli wziąć udział w prawyborach, w których zapadało wiele krytycznych decyzji.

W tygodniach i miesiącach poprzedzających 16 października pani Barry przypomina, że ​​jej zespół – we współpracy z Narodowa Koalicja Partycypacji Obywatelskiej Czarnych, której przewodziła jej przyjaciółka Melanie Campbell, zarejestrowała już tysiące wyborców w 50 stanowych jurysdykcjach i Dystrykcie Kolumbii. W noc poprzedzającą marsz kobiety przygotowywały się do ustawienia stolików wzdłuż National Mall, aby pomóc tym, którzy jeszcze się nie zarejestrowali, powiedziano im, że mężczyźni wezmą to stamtąd.

Czy to była rycerskość? Szowinizm? Niezależnie od tego, po kilku gorączkowych rozmowach telefonicznych, zespół pani Barry i pani Campbell udał się do centrum handlowego i zarejestrował Million Marchers zgodnie z planem. Ten wysiłek wyborców wywarł chyba najbardziej namacalny wpływ marszu: Setki tysięcy Czarnych mężczyzn zarejestrowało się do głosowania. Dr Williams-Skinner kierował główną sceną głośników. Pani Barry, Dr Height, Dr. Shabazz i Rosa Parks wszyscy wygłosili poruszające przemówienia.

Rankiem 16 października 1995 roku Maya Angelou wstała wcześnie, aby napisać wiersz upamiętniający ten dzień. Wyszła na schody Kapitolu Stanów Zjednoczonych i stanęła przed morzem czarnych twarzy. Mówiła za niezliczone czarne kobiety pracuje cicho za kulisami, kiedy ona przeczytaj jej nowatorski wiersz: „Przodkowie przypominają nam, pomimo historii bólu / Jesteśmy ludźmi, którzy będą się rozwijać, a my wciąż powstaniemy”.