Jak mogliśmy w ogóle pozwolić, aby taki rozwidlony system urósł tak ugruntowany w pierwszej kolejności? Historia zaczyna się dla historyka edukacji z University of Pennsylvania, Jonathana Zimmermana, kiedy w tym kraju powstała pierwsza oficjalna szkoła. W XIX wieku szkoła została przekształcona przez państwo z kilkutygodniowej nauki prowadzonej przez nastolatkę w jednopokojowym domu w system formalnych klas z ocenami i profesjonalnymi nauczycielami. Reformatorzy edukacji, tacy jak Horace Mann i Henry Barnard, twierdzili, że dzieci potrzebują bardziej formalnej edukacji, aby być poinformowanymi obywatelami wspierającymi demokrację.

Ale ta sama reforma wykluczyła również najmłodsze dzieci w kraju. Kiedy „szkoła” nadal oznaczała jednopokojowy dom szkolny, pracujące matki chętnie wysyłały dzieci wraz z rodzeństwem – co nie oznacza, że ​​był to dobry wynik. „Parkowali dzieci przed kominkiem, a dzieci zasypiały i przewracały się do tyłu” – powiedział pan Zimmerman. „Dzieci zostały ranne”. Horace Mann upierał się, że niemowlęta powinny pozostać w domu, aby inne dzieci miały lepsze szanse na prawdziwą edukację.

„Tutaj nikt się nie myli” – powiedział pan Zimmerman. „Mama ma rację, że potrzebujemy miejsca dla 6-miesięcznego dziecka, a Horace Mann ma rację, że dzieci tak naprawdę nie pasują do szkoły”.

Ale nikt nie pojawił się, aby pomóc mamie w zdobyciu tego, czego potrzebowała – nawet gdy w całym kraju ukształtował się szeroki konsensus, że wszystkie dzieci w wieku powyżej 6 lat mają prawo do edukacji finansowanej ze środków publicznych. „Poparcie publiczne dla edukacji rozpoczynającej się w pierwszej klasie nigdy nie było kwestią” – powiedział Zimmerman, nawet jeśli często – i zaciekle – walczyliśmy o szczegóły dotyczące tego, jak to się odbywa. W szkole nigdy nie chodziło o odciążanie rodziców. Jak na nową republikę opierała się na założeniu, że kraj potrzebuje wykształconej ludności, aby demokracja mogła funkcjonować. To była służba obywatelska.

Z drugiej strony opieka nad dziećmi kierowała się zupełnie inną logiką. „W historii opieki nad dziećmi w tym kraju przewija się wspólny wątek” – powiedział Chris Herbst, profesor nadzwyczajny z Arizona State University, który studiuje politykę opieki nad dziećmi. „I to jest zatrudnienie”.

Matki zawsze pracowały poza domem. W czasach Manna byli w młynach i fabrykach obok mężczyzn. Ich obecność w miejscu pracy była wówczas kontrowersyjna, tak jak jest do dziś. Przekonanie opinii publicznej, że powinna istnieć usługa zapewniająca opiekę nad ich dziećmi podczas ich pracy, było „naprawdę ciężką pracą” – powiedział pan Zimmerman.

W rzeczywistości matki nie otrzymały żadnej pomocy od rządu, dopóki rząd nie zaczął im pracować. W okresie Wielkiego Kryzysu administracja Works Progress zarządzała siecią placówek opiekuńczych, których celem była pomoc bezrobotnym matkom w znalezieniu pracy. Następnie, w środku II wojny światowej, prezydent Franklin Roosevelt zbudował sieć ośrodków w całym kraju. Do tego czasu mężczyźni walczyli za granicą, a szeregi bezdzietnych kobiet się kurczyły. Ale bez opieki nad dziećmi naród został poddany szeregowi straszne historie o tym, co się stało, gdy matki szły do ​​pracy, na przykład dzieci zamknięte w samochodach w pobliżu fabryk lub przykute łańcuchami do przyczep kempingowych.