Rozumie, jak rodziny walczą mimo najlepszych chęci. Jej rodzice rozwiedli się, a kiedy jej matka znalazła pracę pedagogiczną i badawczą w Montrealu, przeprowadziła się na okres gimnazjalny i licealny do tego w większości białego, francuskojęzycznego miasta. Na studia poszła do Howarda, historycznie czarnego uniwersytetu w Waszyngtonie, który pozwolił jej ocenić Amerykę – jej przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – z innego punktu widzenia. Stamtąd wytyczyła własną ścieżkę, kierując się własnymi zasadami. Wyszła za mąż dopiero w wieku 49 lat. Jej mąż jest biały i żydowski, a ona jest macocha dwójce swoich dzieci.

Cóż za bogata mieszanka wpływów: wielorasowa, wieloetniczna i wielokulturowa jak kraj, w którym jej rodzice mądrze pokładali nadzieje. Cóż za portret życia, jakie przeżyło, z różnymi typami zboczy.

W swoich publicznych uwagach odwołuje się do niektórych z nich, ale zazwyczaj są to tylko odniesienia. Po tym, jak wspomniała o szkolnym autobusie („ta mała dziewczynka to ja”), aby zaatakować Bidena w podstawowej debacie za jego sprzeciwem, wróciłem i spojrzałem na wielkie przemówienie że dała początek swojej kampanii prezydenckiej. Nigdzie nie było autobusów. W rzeczywistości jej przemówienie nie zawierało aż tak wielu szczegółów biograficznych, kropka, przynajmniej jeśli zredagowałeś kwestie zawodowe. To było uderzająco bezosobowe.

Niedawno przeczytałem wiele jej wspomnień „Prawdy, które posiadamy: amerykańska podróż”, opublikowanych na krótko przed tym przemówieniem, i odniosłem takie samo wrażenie. Ona daje ci mniej ze swojej historii, niż się spodziewasz, nie więcej. Odwraca się od emocji, a nie ku niemu.

Może właśnie to musi zrobić kobieta dążąca do najlepszych miejsc pracy w męskim świecie. Może to jeszcze bardziej dotyczy kobiety koloru. Iskryla zbyt wściekła i jesteś zdenerwowany. Zupa za mglista, a ty się rozplątujesz.

Warto zauważyć, że kiedy przedstawicielka Alexandria Ocasio-Cortez stanęła w tej Izbie w zeszłym miesiącu, by przywołać mizoginistyczne uwagi kolegi, dwukrotnie podkreśliła, że ​​mówi z perspektywy zasad, a nie zdenerwowania. „Chcę jasno powiedzieć, że komentarze Reprezentanta Yoho nie były dla mnie głęboko bolesne ani przeszywające” – powiedziała, dodając, że była zrobiona z twardszej rzeczy. Później powtórzyła, że ​​„nie została głęboko zraniona ani obrażona”. Aby w ogóle być emocjonalna, musiała ustalić, że jest pozbawiona emocji.

Męski prawodawca nie czułby takiej potrzeby. John Boehner, prelegent Izby w latach 2011-2015, z pewnością tego nie zrobił: był słynie z płaczu po upadku poprawki. Gdyby Nancy Pelosi zachowywała się tak niemrawo, byłaby okrutna.