Matka Sarah, Cilly Brenner, nie była zachwycona swoją liczną rodziną, pisze Cummins, popadała w depresję z każdą kolejną ciążą – a w świecie bez kontroli urodzeń zdarzały się prawie co roku. Cummins opisuje nieudaną aborcję i próbę samobójczą, chorobę i śmierć syna, który ledwo wyszedł z dzieciństwa. Sarah, która zmieniła nazwę na Sydney, była zdeterminowana, by wytyczyć inną ścieżkę. Po dwóch latach opuściła szkołę średnią i dołączyła do Ligi Socjalistycznej Młodych Ludzi i do trupy tanecznej Marthy Graham. Spędziła 40 lat ucząc tańca i teatru na żydowskim obozie letnim Camp Cejwin w Port Jervis w stanie Nowy Jork. Po drodze została żoną, matką i — w końcu, po tym, jak jej mąż zgłosił swój rękopis do konkursu — autorką publikacji.

Cummins ma własną historię godną książki. Cierpiąc na stwardnienie zanikowe boczne (choroba Lou Gehriga), uzupełniła książkę, wpisując na klawiaturze urządzenie komunikacyjne do śledzenia wzroku – a jej mąż, Jonathan Lewis, pisze w podziękowaniach z pomocą Alexandry Dunietz, „uczonej i przyjaciel”, który przeszedł „od maszynistki do asystenta naukowego, a następnie współpracownika”. Cummins ukończyła szkic książki przed śmiercią w 2018 roku, ale nie doczekała się jej publikacji.

Jej portret Sary, która stała się Sydney, Żydówki, która stała się nowoczesną Amerykanką, jest dokładny i wciągający, a czasami marzyłam, by do soczystego tematu pasował mniej oschły, mniej akademicki głos. Ale w końcu jest to praca naukowa, której poważnym celem jest ustanowienie Taylora jako autora, który zarówno odzwierciedlał, jak i kształtował idee tego, co to znaczy być Żydem w Ameryce. Biorąc pod uwagę tę metrykę, Cummins odnosi więcej niż sukces.