Kiedy Kelli Dillon miała 24 lata, lekarz w kalifornijskiej placówce, w której została uwięziona, wysterylizował ją bez zgody. To doświadczenie i sposób, w jaki pobudziło Dillona do zwrócenia uwagi na to łamanie praw człowieka, stanowi punkt odniesienia dla nowego, aktualnego i orzeźwiającego filmu dokumentalnego Eriki Cohn „Belly of the Beast”.

Aby opowiedzieć historię nieuczciwego traktowania kobiet (w większości czarnych i latynoskich) w kalifornijskich zakładach karnych, Cohn („Sędzia”) w imponujący sposób wplata wstrząsającą narrację Dillona z historią Cynthii Chandler, założycielki organizacji zajmującej się likwidacją więzień Justice Now i Corey G. Johnson, reporter w Center for Investigative Reporting. Ich relacje składają się na pierwszą połowę filmu, który bada współczesną przymusową sterylizację w Kalifornii i historię eugeniki w Stanach Zjednoczonych.

W drugiej połowie filmu Cohn skupia się na wielotorowej walce o sprawiedliwość, śledząc Chandlera i Dillona, ​​którzy próbują doprowadzić do uchwalenia ustawy anty-sterylizacyjnej i odszkodowań dla tych, którzy zostali już wysterylizowani.

„Belly of the Beast” nie sięga po szczęśliwe zakończenia i jest najbardziej wciągająca w swojej tezie, przez co stawka tej walki z łamaniem praw człowieka jest głośna i wyraźna. Świadectwa demaskatorów, komentarze ekspertów i potężne materiały archiwalne są w dobrym tempie w całym filmie i ujawniają mroczniejszą prawdę, jeśli chodzi o bronienie praw osób uwięzionych: ci na pierwszej linii walczą nie tylko ze złymi aktorami, którzy nadużywają swojej władzy, oni są także walka z opinią publiczną, która w najlepszym przypadku nie dba o to, aw najgorszym też ją akceptuje.