„Miałam podobne doświadczenie z uczuciem, że dostałam wielką przerwę lub moją wymarzoną pracę, a to trochę się rozbija i płonie, i nie jest tym, czego oczekiwałam” – powiedziała. „To wstrząsa twoją pewnością siebie — trochę wstrząsa twoim wyobrażeniem o tym, kim jesteś i naprawdę musisz zacząć od nowa”.

Podczas gdy serial odzwierciedla ból, który pojawia się „kiedy inni ludzie nie widzą cię w taki sposób, w jaki ty widzisz siebie”, dodała Bordeaux, ma nadzieję, że historie kobiet również przypominają widzom, że w niepewności życia tkwi piękno.

„Nieznane jest tam, gdzie istnieje nieskończona możliwość” – powiedziała.

To powiedziawszy, w „Run the World” możliwości postaci znajdują się w granicach Nowego Jorku, zwykle w Harlemie. Dla Davenporta, który mieszkał w Nowym Jorku przez 11 lat, aż do wyjazdu do Los Angeles w 2016 roku, Harlem to coś więcej niż dom.

„Kiedy ludzie badają nasze sąsiedztwo, zawsze badają, co jest w nich problematyczne, a nie jak czuje się społeczność, miłość i radość” – powiedziała. „Tym wszystkim jest dla mnie Harlem”.

Ale serial jest jasny, jeśli chodzi o współczesną, skonfliktowaną rzeczywistość Harlemu jako kulturową latarnię morską dla Czarnych, która stała się również miejscem gentryfikacji. Davenport powiedział, że ważne jest, aby zademonstrować różnorodność Czarnego Harlemu oraz sposób, w jaki Afrykanie i Afroamerykanie nadal dzielą przestrzeń i kulturę.