Rzeczniczka Bridgespan powiedziała, że ​​grupa „nie jest w stanie podzielić się szczegółami na temat procesów naszego klienta”, dodając: „Możemy powiedzieć, że czujemy się bardzo zaszczyceni, mogąc wykonać tę pracę”.

Pani Scott opisała w swoim poście na Medium, jak jej zespół wykorzystał setki e-maili i wywiadów telefonicznych oraz tysiące stron analizy danych, aby przeszukać 6490 potencjalnych odbiorców prezentów. Po „dokładniejszym zbadaniu” 822 z nich, ona i jej doradcy wybrali 384 grupy, które otrzymały fundusze w wysokości prawie 4,2 miliarda dolarów.

„Zwykle nie ma bardzo dużych filantropów wędrujących po okolicy, którzy chcą po cichu wrzucić miliony dolarów do organizacji, na których im zależy” – powiedział Adam Zimmerman, prezes i dyrektor generalny Craft3, która udziela pożyczek małym firmom w Oregonie i Waszyngtonie i która otrzymała prezent w wysokości 10 milionów dolarów od pani Scott. „Pierwszy e-mail dosłownie utknął w mojej niechcianej poczcie”.

Pani Scott ogłosiła nazwy grup, które otrzymały prezenty, ale nie ujawniła, ile każda z nich otrzymała. I chociaż pani Scott przedstawiła listę prawie 400 organizacji, mogła wręczać prezenty innym grupom.

Gdyby pani Scott przekazywała darowizny za pośrednictwem fundacji, byłaby zobowiązana do publicznego ujawnienia kwot i odbiorców wszystkich prezentów. Ale ona nie używa podkładu. Zamiast tego przynajmniej niektóre z jej darowizn – w tym dar dla Chicago YWCA – zostały przekazane za pośrednictwem funduszu Fidelity zajmującego się obsługą darowizn. Fundusz ten ostatecznie ujawni grupy, które otrzymały pieniądze, ale nie ma obowiązku informowania, kto stoi za każdym prezentem. Pani Scott nie ma obowiązku publicznego ujawniania czegokolwiek na temat swojego dawania.

„Nie była przejrzysta ani co do pojazdów używanych do filantropii, ani co do procesu” – powiedział Reich z Centrum Filantropii i Społeczeństwa Obywatelskiego w Stanford. „Władza zasługuje na analizę”.

Ale krytyka pani Scott była bardziej konstruktywna niż wymowna.

„Żyjemy w bardzo spolaryzowanych czasach, w których istnieje ogromne, można by powiedzieć nieprzyzwoite, bogactwo tych bardzo elitarnych osób” – powiedziała Elizabeth Dale, profesor specjalizująca się w filantropii na Uniwersytecie w Seattle. „Jeśli ich wybór polega na zatrzymaniu tego bogactwa lub oddaniu go, za każdym razem stanę po stronie rozdawania go”.