„Najdłużej opierałem się metodzie artysty” – mówi fotograf Zanele Muholi powiedział podczas niedawnej rozmowy wideo z Durbanu w RPA. „Nazywałem siebie działaczem wizualnym ze względu na program, który wtedy forsowałem – który wciąż forsuję, nawet teraz”.

Od początku XXI wieku 48-letni Muholi, który używa zaimków „oni” i „oni”, udokumentował doświadczenia czarnoskórych południowoafrykańskich lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych (LGBTI). Chociaż RPA była pierwszym krajem na świecie, który w konstytucji z 1996 r. Chronił prawa lesbijek i gejów, postawy społeczne w latach po apartheidzie często pozostawały w tyle za ochroną prawną.

„Musiałem przeprowadzić te wizualne rozmowy” – powiedział Muholi. „Zawsze tworzyłem obrazy reagujące na coś, czy to przestępstwa z nienawiści, czy wymazanie”.

Muholi chce, aby te zdjęcia uchwyciły pełen zakres życia czarnych LGBTI. Aby zmienić nastawienie społeczne, powiedział Muholi, ich motto brzmiało: „Musimy wyprodukować jak najwięcej obrazów”.

Setki surowych, ale stylizowanych fotografii Muholi’ego zostało wyświetlonych na całym świecie, w tym na głównych wystawach w Muzeum Brooklynu w Nowym Jorku i Muzeum Stedelijk w Amsterdamie. Teraz, nowa retrospektywa kariery w Tate Modern w Londynie zgromadzi ponad 250 prac Muholi w najbardziej obszernym i głośnym pokazie artysty.

Pokaz miał się rozpocząć 5 listopada, na kilka dni przed zamknięciem angielskich muzeów w wyniku drugiej blokady koronawirusa. Otwarcie ma nastąpić 3 grudnia do 6 czerwca 2021 roku.

Gabi Ngcobo, wpływowa południowoafrykańska kuratorka, powiedziała w wywiadzie, że Muholi pracował w „wrażliwy, prowokacyjny, czuły i żartobliwy sposób”, używając aparatu jako „narzędzia do wydobywania, podtrzymywania i potwierdzania”.

Te cechy są widoczne w pracach na wystawie Tate, począwszy od figlarnego śmiechu dwóch kobiet z „Sistahs”, dokuczającej, czarno-białej sceny w sypialni, po „Aftermath”, niepokojące ujęcie, w którym kobieta bierze jej ręce przed obszarem łonowym, długa blizna biegnąca wzdłuż jej uda.

Pierwsza jest radosna i intymna; druga wywołuje traumę. Zaczerpnięte z serii artysty „Tylko połowa obrazu”, która wprowadziła Muholi do świata sztuki w 2003 roku, obrazy te uchwyciły dwa bieguny we wczesnej twórczości artysty.

Przedstawienie obejmuje również portrety z trwającego serialu „Faces and Phases”, który śledzi przyjaciół i towarzyszy Muholiego przechodzących przez płeć i inne tożsamości, oraz serii takich jak „Somnyama Ngonyama”, w których Muholi obraca aparat, by stać się tematem. To rodzaj wizualnego pamiętnika poruszającego zagadnienia rasizmu i historii fotografii.

To właśnie podczas pracy nad „Somnyama Ngonyama” Muholi zmienił zaimki z „ona” na „oni”. Zmiana polegała tylko na częściowym przeciwstawieniu się opozycyjnym zaimkom rodzaju „ona” i „on” – powiedział Muholi. Chociaż większość ludzi rozumiała tę decyzję przez pryzmat „przejścia”, dodał Muholi, było to bardziej skomplikowane.

Użycie „oni”, które może również oznaczać liczbę mnogą, pokazało, że Muholi był nie tylko jednostką, ale także częścią historycznej wspólnoty afrykańskich przodków. To pokazało: „Nie przyjdę sam” – dodał Muholi. „Wchodzę z moimi przodkami”.

Aż do zmiany zaimka Muholi identyfikował się jako lesbijka i jako jeden zaangażował się politycznie. Artystka była współzałożycielką, wraz z aktywistką Donną Smith, Forum for the Empowerment of Women, pierwszej czarnej organizacji lesbijskiej w Johannesburgu w 2002 roku.

Phindi Malaza, aktywistka lesbijek z Kapsztadu, która zna Muholi od lat 90., powiedziała w wywiadzie, że na wczesnych etapach kariery Muholi fotograf uważał, że „sztuka niekoniecznie mówi tak dużo o queerowych ludziach”, a zwłaszcza lesbijki ”.

„Zanele zawsze miała aparat, niezależnie od tego, czy byliśmy w Pride, czy robiliśmy spotkania społeczne” – wspomina Malaza, dodając, że na długo przed tym, jak świat sztuki zauważył artystę, Muholi używał fotografii, aby „pokazać grupom i społecznościom, które niekoniecznie być na porządku dziennym ”decydentów, białych aktywistek LGBTI lub grup kobiecych.

Malaza powiedziała, że ​​w tamtym czasie w południowoafrykańskim ruchu kobiecym wiele grup niechętnie traktowało priorytetowo doświadczenia lesbijek lub przyznało, jak wyobcowanie przeważnie białych przestrzeni LGBTI może być dla nich dla nich czarnoskórych.

Jednak praca Muholi nie polega jedynie na potwierdzeniu obecności czarnych lesbijek w sensie politycznym. Chodzi również o złożoność życia osób LGBTI. Cykl „Ukochany” z 2005 roku składa się z pięciu czarno-białych fotografii dwóch topless kobiet w różnych pozach: leżących obok siebie w łóżku, patrząc sobie w oczy; jedna kobieta oparła głowę na tułowiu drugiej; wpatrując się w dal lub śmiało w kamerę.

Na kolorowej fotografii „TommyBoys” dwie muskularne postacie w dresach siedzą na asfalcie. Jedna, w czerwonej koszulce, siedzi z rękami założonymi na piersi, podczas gdy obok niej druga używa białej kamizelki, aby otrzeć coś z oczu. („Tommy Boy” to słowo używane w Afryce Południowej, na przykład „butch” w odniesieniu do lesbijek przedstawiających mężczyzn.)

Kolejna czarno-biała fotografia na wystawie w Tate przedstawia owłosione nogi artystki z nogami w puszystych wzorzystych kapciach. To zdjęcie ma bezczelny tytuł „Nie butch, ale moje nogi są”.

„Zanele skupiała się na wszystkich aspektach życia czarnych lesbijek” – powiedziała Malaza. „Nie tylko spektakularne części, ale zwykłe tekstury, które dzielą z kobietami, które nie są lesbijkami, pokazując, że lesbijki to normalne kobiety, a nie te tajemnicze rzeczy”.

Takie podejście było już widoczne na ich pierwszej indywidualnej wystawie w 2003 roku, wystawionej w Galerii Sztuki w Johannesburgu po tym, jak Muholi ukończył Market Photo Workshop. Wystawa „Visual Sexualities” zebrała entuzjastyczne recenzje; dwa lata później Muholi otrzymał nagrodę Tollman Award za „wrażliwy i intymny wgląd” artysty w życie czarnych lesbijek, według artykułu z 2005 roku w magazynie ArtThrobi umieściło artystę na mapie.

Od tego czasu Muholi otrzymał wiele nagród – w tym wyróżnienie FannyAnn Eddy za wkład w badania seksualności w Afryce – i organizował wystawy na całym świecie.

Napięty harmonogram podróży ukształtował nowsze prace, takie jak „Somnyama Ngonyama”, który był kręcony w miastach Afryki, Europy i Ameryki Północnej przez sześć lat.

„Somnyama Ngonyama” dotyczy siebie, rasy, płci, doświadczenia, bólu, ekspresji. Chodzi o najnowszą historię ”- powiedział Muholi. Chodzi także o to, jak „ludzie nie chcą zaakceptować faktu, że mamy problem z rasizmem” – dodał artysta.

To bardzo introspektywna seria, która stawia Muholi na pierwszym planie.

„Musiałem użyć swojego ciała, mojej twarzy. Chcę się skupić na sobie – powiedział Muholi. Introspekcja jest czasami osobista, jak w „Bester I”, hołd złożony zmarłej w 2009 roku matce artysty; innym razem Muholi zastanawia się nad samym medium fotografii.

„Fotografia to język sam w sobie, ze szczególnym bagażem historii” – powiedział Muholi, dodając, że odegrał kluczową rolę w tworzeniu rasistowskich pomysłów na temat Czarnych, w tekstach akademickich i wystawach muzealnych.

„Nie chciałem projektować kolejnego czarnego ciała w sposób, w jaki się przedstawiłem” – powiedzieli.

Na jednym ze zdjęć z serii „Ntozabantu VI” Muholi nosi tiarę i wyszukaną perukę i spogląda świadomie przez ramię w stronę aparatu. Muholi powiedziała, że ​​to zdjęcie było hołdem dla Jacqui Mofokeng, która została pierwszą Czarną Miss RPA w 1993 roku, ale z której wyśmiewano się w mediach, ponieważ nie spełniała konwencjonalnych standardów białej urody.

Kolejne zdjęcie z serii „Qiniso, the Sails, Durban” przedstawia Muholi z profilu, z włosami ozdobionymi grzebieniami w stylu afro, a usta i powieki wybielone pastą do zębów. Kontrast między czarną skórą artystki a wybielonymi ustami i powiekami jest wzmocniony przez białą matę łazienkową noszoną na ramieniu w stylu togi.

W filmie „Somnyama Ngonyama” skóra artysty wydaje się przyciemniona, a Muholi powiedział, że zdawał sobie sprawę, że te obrazy mogą, dla niektórych widzów, przypominać rasistowskie praktyki czarnej twarzy, w których biali aktorzy malowali twarze i wykonywali przesadne i stereotypowe postawy.

Jednak Muholi powiedział, że postrzeganie tych obrazów jako czarnej twarzy było błędnym odczytaniem. „To naturalne światło i duży kontrast w postprodukcji” – wyjaśnia Muholi.

Podobnie jak wszystkie prace na wystawie Tate, te zdjęcia zachęcają widza do zastanowienia się, jak patrzy na innych – i jak władza kształtuje to, co widzą.

„Nie produkuje się obrazów tylko na pokaz” – powiedział Muholi. „To jest poza tym”.