Pomimo barbarzyństwa, moją uwagę przykuły humanitarne portrety ocalałych Baranka. Zainwestowałem w kobiety i poczułem się zmuszony słuchać ich historii. Niestety, większość nie może znaleźć spokoju. Mężowie gardzą tymi, którzy nie trzymają moczu i nie mogą rodzić dzieci. Nawet córki kobiet przestają do nich mówić ze wstydu. Niektórzy żyją wśród napastników, których widzą na ulicy.

„Jesteśmy jak chodzące martwe kobiety” – mówi Victoire Mukambanda, która straciła rachubę liczby gwałtów, jakich doznała podczas ludobójstwa w Ruandzie. Pozostawiona na śmierć w latrynie, czuje się nieszczęśliwa, że ​​przeżyła.

Pierwsze oskarżenie o gwałt jako zbrodnię wojenną miało miejsce w 1998 r. Przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla Ruandy, pół wieku po tym, jak Konwencja Genewska orzekła tak. Międzynarodowy Trybunał Karny ma smutniejsze dane. Utworzony w 2002 roku, zapewnił tylko jedno skazanie za niewolnictwo seksualne i gwałt, w przypadku kongijskiego watażki z 2019 roku. (Poprzednie skazanie zostało uchylone). Ponad połowa z 90 zbrodniarzy wojennych skazanych przez trybunał dla byłej Jugosławii została uznana za winnych przemocy seksualnej, ale to, pisze Lamb, jest „ułamkiem, biorąc pod uwagę, że trybunał otrzymał raporty ponad 20 000 gwałty ”.

Świadectwo może obudzić traumę. W sądzie w Rwandzie obrońcy wyrazili wątpliwości, czy kobieta mogła zostać zgwałcona 16 razy, ponieważ „nie kąpała się i nie wąchała”. Sędziowie się zaśmiali. O nielicznych takich sprawach, w których zapadały wyroki skazujące, Lamb zauważa kwaśno: „To z pewnością nie może być przypadek”, że sędziami były kobiety.

Ostatnio pojawiły się oznaki, że społeczność międzynarodowa wreszcie się budzi. Pokojowa Nagroda Nobla w 2018 r. Trafiła do dwóch działaczy przeciwko gwałtom wojennym: Nadii Murad, Jazydce wielokrotnie atakowanej przez bojowników ISIS, oraz Denisowi Mukwege, kongijskiemu ginekologowi o nazwisku „Dr. Cud ”za naprawę genitaliów tysięcy ofiar przestępstw seksualnych. Jednak zniszczenie będzie trwać bez uznania, że ​​gwałt jest tak ohydny jak morderstwo. Świadkowie będą milczeć ze strachu przed piętnem lub brakiem dostępu do prawników.

Na zakończenie swojej książki Lamb pisze: „Za każdym razem, gdy przechodzę obok pomnika wojennego, zastanawiam się, dlaczego nie ma na nim nazwisk kobiet”. W „Our Bodies, their Battlefields” stanowi swego rodzaju pomnik.